Jedna trzecia internetu to pornografia

2010-06-30

Nie jest tajemnicą, że internauci uwielbiają strony porno. Prawdę mówiąc, nie tylko oni - po prostu dostęp do porno przez internet jest uproszczony do minimum, a dodatkowo można zachować anonimowość, czyli zero skrępowania.

Firmy analityczne potwierdzają, że niemal każdy młody mężczyzna i znaczny procent młodych kobiet wyświetla strony porno w swojej przeglądarce. Od jakiegoś czasu witryny o tej treści są także odwiedzane za pomocą smartfonów - to narastający trend.

Stron porno jest coraz więcej, a ponad 37 proc. internetu to treść XXX. (Fot. 20th Century Fox)



Teraz w sieci pojawiło się kilka nowych wyników badań, które odsłaniają kolejne informacje na temat roli, jaką porno odgrywa w internecie. Pierwsze są autorstwa firmy Optenet. Po pierwsze, ponad 37 proc. witryn oferuje treść pornograficzną. Po drugie, stron o takiej tematyce ciągle przybywa.

Firma doszła także do innych interesujących wniosków. Okazuje się, że serwisy z grami online (np. Word of Worcraft, Final Fantasy XI) odnotowały wzrost o 212 proc., strony pokazujące przemoc zyskały 10,8 proc., a serwisy traktujące o nielegalnych narkotykach także chwalą się wyższymi słupkami niż przed rokiem, bo są o 6,8 proc. na plusie.

Ana Luisa Rotta, dyrektor ds. projektów chroniących dzieci w internecie przekonuje, aby rodzice zwracali coraz większą uwagę na bezpieczeństwo. - Kiedy weźmiemy pod uwagę, że więcej niż jedna trzecia treści internetowych to pornografia, a w dodatku tych treści stale przybywa i są przeglądane przez młodych ludzi, coraz bardziej konieczne staje się, żeby dorośli zarządzali bezpieczeństwem domowych komputerów - mówi Rotta. W wielu domach komputery nie mają żadnych filtrów czy kontroli rodzicielskich i dzieci mogą łatwo trafić na stronę pornograficzną, wpisując odpowiednią frazę w wyszukiwarce lub adres URL.

Stosuj zabezpieczenia


Drugie badanie zostało przeprowadzone przez profesora Gilberta Wondracka, specjalistę od bezpieczeństwa komputerowego z Międzynarodowego Laboratorium Systemów Bezpieczeństwa. Profesor skupił się na niebezpieczeństwach czyhających na internautów odwiedzających strony porno. Okazało się, że wiele witryn tego rodzaju to prawdziwa wylęgarnia złośliwego oprogramowania malware. Według Wondracka cyberprzestępcy mogą wręcz żerować na użytkownikach.

Jak wykazały badania prowadzone pod okiem profesora, większość stron prono oferuje  darmowy dostęp do swoich treści. I wiele z tych witryn niespecjalnie przejmuje się aspektem bezpieczeństwa. Nie brakuje na nich oprogramowania szpiegującego, wirusów i innych narzędzi, które mogą wykorzystywać dziury w systemie czy przeglądarkach.

Przeprowadzono ciekawy test. Naukowcy stworzyli dwie strony kompletnie wypełnione treścią porno, a następnie wydali 160 dol. na promocję ich w sieci, aby inne serwisy przekierowywały swoich użytkowników na te witryny. Następnie zeskanowano komputery 49 000 internautów i okazało się, że 20 000 z nich korzystało z pecetów, na których nie było zabezpieczeń, a używane przeglądarki były stare i okazały się stosunkowo łatwym kąskiem dla cyberprzestępców.

Końcowa konkluzja? Cóż, nie da się powstrzymać ludzi od przeglądania stron porno, prawda? Dlatego naukowcy radzą, aby używać bezpiecznych trybów przeglądania, tzw. private mode, znanych też - dosłownie - jako tryb porno.

Źródło: Dailytech.com

Oceń newsa: 00

Komentarze czytelników

Aktualności według kategorii