Poszukiwani tropiciele piratów

2010-08-02

Nie tylko Warner Bros zatrudnia osoby zajmujące się "tropieniem" piratów internetowych. Na ten sam pomysł wpadło wiele innych wytwórni filmowych i muzycznych - także w Polsce.
 
Można by rzec "polowanie na czarownice rozpoczęte" i wszystko na to zaczyna wskazywać, bowiem od kilku miesięcy wytwórnie jak i dystrybutorzy zaczęli zatrudniać rzesze osób "polujących" na internetowych piratów. System działania jest prosty - wielkie wytwórnie zatrudniają tak zwanych łowców, którzy często są osobami jeszcze studiującymi lub świeżo po studiach i dysponują odpowiednią wiedzą w dziedzinie informatyki śledczej - jeżeli tak to łagodnie można określić. Następnie każdy z takich "łowców" przenika do środowisk pirackich, wyszukując przy tym pliki udostępnione w sieci nielegalnie, a następnie za pomocą oprogramowania przygotowanego specjalnie do tego celu przechwytuje adresy IP (Internet Protocol) osób udostępniających nielegalne pliki oraz pobierających je. 

 


Zdobyte numery IP są w ten sposób przekazywane z żądaniem wszczęcia postępowania do odpowiednich organów - w tym przypadku policji, prokuratury lub bezpośrednio do sądu. W tym drugim przypadku najpierw składany jest wniosek o zobowiązanie dostawcy usług internetowych do udostępnienia wytwórni danych osobowych osoby, z adresu IP której pobierano bądź udostępniano materiały chronione prawem autorskim. A tak zdobyte dane dają prawo do bezpośredniego dotarcia do wspomnianych osób. Według Jana Bałydygi ze Związku Producentów Audio-Video, większość takich spraw jest załatwiana ugodowo i polega na wypłacie odpowiedniej sumy pieniędzy przez osobę udostępniającą bądź pobierającą nielegalnie pliki.

Według nieoficjalnych danych tylko w tym roku w Polsce firmy zajmujące się "tropieniem" internetowych piratów zapukały do ponad tysiąca domów. Zaś według serwisu sfora, amerykańskie firmy zajmujące się przysłowiowym już "polowaniem na czarownice", działające na zlecenie takich wydawców jak SouthPeak Games czy JoWooD, tylko w samym Białymstoku namierzyły blisko 500 osób, które ściągały z sieci pliki objęte prawem autorskim. Przeciw osobom, których adresy IP zostały namierzone, złożono już w sądzie pozew o odszkodowanie. Tylko w bieżącym roku Związek Producentów Audio-Video (ZPAV) złożył w prokuraturze ponad 500 zawiadomień o popełnieniu przestępstwa przez osoby nielegalnie udostępniające utwory muzyczne.

Jak wynika z szacunkowych danych ZPAV, straty firm fonograficznych zrzeszonych w tejże organizacji od maja bieżącego roku wyniosły ponad 3 mln złotych. Jeszcze kilka lat temu internetowi piraci byli w Polsce dosyć łagodnie traktowani przez sądy - większość takich spraw była po prostu umarzana. Teraz sytuacja zdaje się zmienić o sto osiemdziesiąt stopni, gdyż w coraz większej liczbie spraw sądy orzekają horrendalne odszkodowania na rzecz wydawców. Jednym z przykładów może być czerwcowy wyrok płockiego sądu, na mocy którego oskarżony zapłacił 16 000 złotych odszkodowania i spędzi pół roku w więzieniu.

Jak widać, organizacje antypirackie wzięły sprawy w swoje ręce i na własny rachunek poszukują osób łamiących prawo. Szkoda tylko, że do tego celu wykorzystują metody, które mają wiele wspólnego z inwigilacją, śledzeniem czy łamaniem prywatności internautów - co z kolei jest również łamaniem prawa.

Źródło: Gazeta Prawna, Sfora

Oceń newsa: 00

Komentarze czytelników

Aktualności według kategorii